Tekst wystąpienia

Rzecznika Interesu Publicznego Bogusława Nizieńskiego

w dniu 4 maja 2004 r. na Ogólnopolskiej Konferencji w Toruniu

pt. "Cienie państwa policyjnego  wokół teczek bezpieki",

zorganizowanej przez Instytut Pamięci Narodowej

i Instytut Socjologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika

 

 

 

 

 

"Polski model lustracji"

(zagadnienia wybrane)

 

 

1. Wprowadzenie

Odrodzone w 1989 r. niepodległe Państwo Polskie niezwłocznie po odzyskaniu wolności przystąpiło do likwidacji spuścizny pozostałej po totalitarnym reżimie komunistycznym, który przez 45 lat zniewalał nasz kraj i nasz naród. Państwo, jakie istniało bowiem w latach 1944-1989 i  które zostało utworzone w wyniku II wojny światowej na ziemiach polskich, uznane zostało przez Senat Rzeczypospolitej Polskiej w uchwale z 16 kwietnia 1998 r. za "niedemokratyczne państwo o totalitarnym systemie władzy, będące elementem światowego systemu komunistycznego, pozbawione suwerenności i nie realizujące zasady zwierzchnictwa Narodu".

W celu zatem skutecznego zwalczania spuścizny po takim państwie, jakim była PRL, odrodzone Państwo Polskie stworzyło mechanizmy prawne, które umożliwiły:

-     ściganie zbrodni komunistycznych popełnionych w okresie totalitarnego reżimu,

-     rehabilitację osób skazanych za "przestępstwa", które w cywilizowanych państwach nigdy czynów przestępnych nie stanowiły,

-     rehabilitację osób skazanych niesłusznie za ich działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego,

-     przyznanie odszkodowania materialnego ofiarom totalitarnego wymiaru sprawiedliwości.

Odrodzone Państwo Polskie uznało również za niezbędne uchwalenie ustawy lustracyjnej. Dokonane to jednak zostało dopiero w osiem lat po odzyskaniu niepodległości, 11 kwietnia 1997 r. To wtedy właśnie parlament polski uchwalił ustawę o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-1990 osób pełniących funkcje publiczne. Nastąpiło to w rok po uchwaleniu 27 czerwca 1996 r. przez Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy Rezolucji nr 1096 w sprawie środków służących usuwaniu zaszłości totalitarnego ustroju komunistycznego, a także po jednomyślnym uchwaleniu przez Komisję do spraw zagadnień prawnych i praw człowieka Raportu nr 7568 w sprawie metod likwidacji spuścizny po byłych totalitarnych systemach komunistycznych.  W tym czasie, gdy parlament polski uchwalał ustawę lustracyjną, to ustawy takie, jakkolwiek nie zawsze tak nazwane, obowiązywały już w Niemczech, Czechosłowacji, Bułgarii, Albanii i na Węgrzech.

Stanowisko, jakie zajęło Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy w Rezolucji nr 1096 oraz Raporcie nr 7568, musiało wywrzeć wpływ na niektóre konstrukcje prawne, jakie znalazły się w polskiej ustawie lustracyjnej. Zostało w niej mianowicie - w myśl Rezolucji nr 1096 - zagwarantowane osobie lustrowanej - tak jak przewiduje to Kodeks postępowania karnego - prawo do korzystania z obrońców, do odwołania się od orzeczenia sądu pierwszej instancji, do złożenia kasacji do Sądu Najwyższego, a także prawo do żądania, aby sąd stwierdził w wyroku - gdyby tak było - że osoba lustrowana współpracując tajnie z organami bezpieczeństwa państwa działała pod przymusem, w obawie utraty życia lub zdrowia przez nią samą lub osoby dla niej najbliższe (z prawa tego, jak dotąd, skorzystały u nas tylko 4 osoby).

Jakkolwiek ustawa lustracyjna weszła w życie formalnie 3 sierpnia 1997 r., to jednak przez blisko 16 miesięcy była aktem prawnym martwym. Nie udało się bowiem utworzyć Sądu Lustracyjnego, który miał się składać z 21 sędziów wybranych przez zgromadzenia sędziowskie w całym kraju. Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy, gdy w czerwcu 1998 r. parlament uchwalił nowelizację ustawy lustracyjnej. Pozwoliło to na utworzenie w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie Wydziału Lustracyjnego, który jest jedynym w Polsce organem sądowym właściwym do orzekania o zgodności z prawdą oświadczeń lustracyjnych składanych przez wymienione w ustawie osoby pełniące funkcje publiczne.

Zanim znowelizowana ustawa weszła faktycznie w życie, a nastąpiło to 27 listopada 1998 r., to musiała przejść przez poważny test praworządności. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej oraz grupa lewicowych posłów na Sejm zażądali bowiem zbadania przez Trybunał Konstytucyjny, czy mająca wejść w życie ustawa lustracyjna jest zgodna z wymogami praworządnego państwa. Odpowiedź była pozytywna. Trybunał stwierdził, że ustawa lustracyjna nie niesie żadnych zagrożeń dla fundamentalnych praw człowieka ani też dla procesu demokracji w Polsce, że jest zgodna z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej i nie budzi żadnych wątpliwości z punktu widzenia zgodności ze standardami międzynarodowymi (wśród tych ostatnich Trybunał wymienił Rezolucję nr 1096 i stwierdził, że "polska ustawa lustracyjna pozostaje w zgodzie z jej wskazaniami").

Wprawdzie z Raportu, jak też z Rezolucji wynika, że lustracją powinna zarządzać niezależna Komisja złożona z wybitnych obywateli danego kraju, których nominuje głowa państwa, a zatwierdza parlament, to w Polsce lustrację przeprowadza nie Komisja, lecz Sąd Apelacyjny w Warszawie, a czyni to na wniosek Rzecznika Interesu Publicznego, gdy uzna zasadność jego wniosku lub na wniosek osoby, która przed dniem wejścia w życie ustawy pełniła funkcję publiczną, a została publicznie pomówiona o fakt pracy, służby lub tajnej współpracy (wniosków takich Sąd otrzymał jak dotąd 9, uznając ich zasadność tylko w 6 przypadkach), a także na wniosek osoby, która złożyła oświadczenie stwierdzające fakt jej pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub tajnej z nimi współpracy, a domaga się ustalenia, że praca, służba lub tajna współpraca była wymuszona poprzez groźbę utraty życia lub zdrowia przez nią samą albo też osoby dla niej najbliższe (wniosków takich wpłynęło, jak dotąd, 6, ale zasadność takiego wniosku została przez Sąd stwierdzona tylko w jednym przypadku).

 

2. Cele polskiej ustawy lustracyjnej

Jednym z podstawowych celów ustawy jest doprowadzenie do takiego stanu, w którym najważniejsze funkcje publiczne w Państwie Polskim, z jakich sprawowaniem ustawodawca wiąże wymóg posiadania  nie tylko merytorycznych, ale i moralnych kwalifikacji, będą pełnione przez osoby prawdomówne, a przez to godne zaufania i obdarzone nie tylko profesjonalnym autorytetem.

Z tak określonego celu ustawy lustracyjnej wynika, że w przyjętej konwencji nie wiąże ona żadnych negatywnych skutków z samym faktem przeszłych powiązań z organami bezpieczeństwa państwa totalitarnego, a więc z pracą, służbą lub tajną z nimi współpracą. Sankcją, która została określona w ustawie lustracyjnej jako zakaz sprawowania funkcji publicznych przez 10 lat, zagrożone jest jedynie składanie niezgodnych z prawdą oświadczeń, dotyczących pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub tajnej z tymi organami współpracy w okresie od 22 lipca 1944 r. do 10 maja 1990 r., tj. dnia rozwiązania przez ministra spraw wewnętrznych zarządzeniem nr 043/90 Służby Bezpieczeństwa MSW. Ustawodawcy polskiemu, gdy uchwalał ustawę, chodziło o to, aby w oświadczeniach lustracyjnych zostały ujawnione przed chwilą wspomniane fakty i aby zostały one poddane ocenie społecznej. Przyznanie się przez osobę lustrowaną w oświadczeniu do pracy, służby lub tajnej współpracy z organami bezpieczeństwa państwa totalitarnego ma być testem na jej prawdomówność i wiarygodność. Ma to swoje bardzo istotne znaczenie, ponieważ - jak stwierdził Trybunał Konstytucyjny - jeżeli osoba pełniąca funkcję publiczną lub do niej kandydująca składa niezgodne z prawdą oświadczenie, to ujawnia brak elementarnych kwalifikacji moralnych, a to skutkuje utratą zajmowanego stanowiska i utratą prawa do zajmowania funkcji publicznych, ponieważ "złożenie nieprawdziwego oświadczenia jest moralnie i politycznie naganne".

Uchwalając w 1997 r. ustawę lustracyjną i nakładając na osoby pełniące funkcje publiczne obowiązek złożenia oświadczenia lustracyjnego (a obowiązkiem takim objętych zostało ok. 27 000 osób), ustawodawca chciał przez to osiągnąć dwa cele: 1) uniemożliwić użycie przeszłości politycznej danej osoby, polegającej na jej pracy lub służbie w organach bezpieczeństwa państwa lub tajnej z nimi współpracy, w celu szantażowania takiej osoby (szantaż mógłby być potencjalnie zastosowany zarówno przez czynniki wewnętrzne, jak i zewnętrzne i objąć osoby, które zajmują kluczowe stanowiska decyzyjne w państwie polskim), 2) zapewnić jawność życia publicznego i poddać osądowi społecznemu fakty z przeszłości danej osoby, które mogą być uznane dla niej za kompromitujące.

Ustawa lustracyjna wprowadziła domniemanie prawdziwości składanych oświadczeń lustracyjnych. Oznacza to, że Sąd kontroluje tylko te oświadczenia, których prawdziwość jawi się w ocenie Rzecznika Interesu Publicznego jako wątpliwa, i w związku z tym występuje on do Sądu z wnioskiem o wszczęcie postępowania lustracyjnego wobec autora oświadczenia (wniosków takich - jak dotąd - Rzecznik złożył 126, a kilkanaście dalszych jest w trakcie ich przygotowywania). Domniemanie prawdziwości złożonego oświadczenia oznacza również i to, że jak długo Sąd prawomocnie nie ustali, iż oświadczenie jest niezgodne z prawdą, to nikt nie ma prawa podważać jego prawdziwości.

Badanie prawdziwości oświadczeń lustracyjnych dokonywane jest w trybie postępowania szczególnego, a jest nim postępowanie lustracyjne, które toczy się przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie według zasad określonych w ustawie lustracyjnej, z posiłkowym stosowaniem przepisów Kodeksu postępowania karnego, ale jedynie w zakresie nie uregulowanym w ustawie lustracyjnej, a wszystko to po to, aby zapewnić osobie lustrowanej prawa i gwarancje służące zabezpieczeniu jej interesów w postępowaniu lustracyjnym.

 

3. Prawo do ochrony prywatności a obowiązek składania oświadczeń lustracyjnych

W świetle jednego z wyroków Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego ustawy lustracyjnej, to przedmiotem ustawy jest umożliwienie opinii publicznej dostępu do informacji o przeszłości osób ubiegających się o wysokie stanowiska państwowe, w tym także przeszłości sędziów i prokuratorów. W procesie lustracji chodzi zatem o to, aby nadać większą przejrzystość procesowi rządzenia oraz utrudnić możliwość szantażu. Dostęp zaś do informacji zostaje zapewniony poprzez składanie oświadczeń lustracyjnych przez osoby do tego z mocy ustawy zobowiązane.

Składane oświadczenia są poddawane kontroli przez Rzecznika Interesu Publicznego. Jeżeli Rzecznik poweźmie wątpliwość co do prawdziwości oświadczenia, to składa do Sądu wniosek o wszczęcie postępowania lustracyjnego wobec danej osoby i wówczas Sąd w tym postępowaniu bada prawdziwość oświadczenia i wydaje orzeczenie. Rzecznik nie kontroluje natomiast aktualnie tzw. pozytywnych oświadczeń, w których osoba lustrowana przyznaje się do pracy lub służby w organach bezpieczeństwa totalitarnego państwa lub tajnej z nimi współpracy. Treść takiego oświadczenia Sąd lub organ, któremu oświadczenie zostało złożone, podaje je do wiadomości publicznej w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej "Monitor Polski" (obowiązek taki wynika z treści art. 11 ust. 1 i art. 40 ust. 3 ustawy lustracyjnej i publikacji takich dokonano do dnia 30 kwietnia 2004 r. co do 179 osób).

Oświadczenia lustracyjne składają osoby pełniące, jak również kandydujące do następujących m.in. stanowisk: Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, posłowie, senatorowie, Prezes Rady Ministrów, ministrowie, wiceministrowie, dyrektorzy generalni w ministerstwach i urzędach centralnych, osoby powołane, wybrane lub mianowane przez Prezesa Rady Ministrów albo przez Sejm lub Senat na kierownicze stanowiska państwowe, sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego, sędziowie wszystkich innych sądów, wszyscy prokuratorzy i adwokaci, a także osoby zajmujące najwyższe stanowiska w masmediach.

Oświadczenia składane są tylko raz (art. 7 ust. 2a), a zatem nie składa się ich powtórnie w przypadku późniejszego kandydowania na funkcję publiczną, chyba że zaistniała sytuacja z art. 18a ust. 5, tzn. że osoba, wobec której Rzecznik nie skierował do Sądu wniosku o wszczęcie postępowania lustracyjnego albo też Sąd takie postępowanie umorzył, na skutek odwołania tej osoby z funkcji lub jej rezygnacji - ponownie ubiega się ona o funkcję publiczną (przypadków, kiedy na skutek odwołania konkretnej osoby z funkcji publicznej lub rezygnacji z niej Rzecznik nie mógł złożyć do Sądu wniosku o wszczęcie postępowania lustracyjnego - było, jak dotąd, 7). Oświadczeń nie składają również osoby, które urodziły się po dniu 10 maja 1972 r.

W świetle art. 47 Konstytucji RP każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego. Nie ulega wątpliwości, że prawo do ochrony prywatności w przypadku osób pełniących funkcje publiczne lub o funkcje takie się ubiegających i z tego tytułu składających oświadczenia lustracyjne - podlega istotnemu ograniczeniu. Sfera prywatności zostaje bowiem naruszona poprzez sam obowiązek złożenia oświadczenia lustracyjnego. Składanie oświadczeń znajduje jednak uzasadnienie w przyjętej przez ustawodawcę ogólnej koncepcji lustracji i jest bezpośrednią konsekwencją woli pełnienia funkcji publicznej. Wynikające z samych założeń lustracji ograniczenie prawa do prywatności musi być uznane za konieczne w demokratycznym państwie prawa dla jego bezpieczeństwa, a poza tym, to żaden obywatel nie jest zobowiązany do ubiegania się ani też do pełnienia funkcji publicznej. Jeżeli już się na to decyduje, to znając następstwa tego faktu w postaci upublicznienia pewnego zakresu informacji jego dotyczących, a należących do sfery prywatności, podejmuje on samodzielną i świadomą decyzję, opartą na rachunku pozytywnych i negatywnych konsekwencji, wkalkulowując w to określone ograniczenia i dyskomfort związany z ingerencją w życie prywatne. Należy jednak szczególnie dobitnie podkreślić, że w świetle skonstruowanej w ustawie lustracyjnej regulacji, każdy funkcjonariusz, pracownik lub tajny współpracownik organów bezpieczeństwa totalitarnego państwa, który ujawnił w oświadczeniu swoje z tymi organami związki - może kandydować i być wybrany lub mianowany na wszelkie urzędy publiczne, o ile wyborcy lub organ mianujący nie dopatrzą się w tych związkach przeszkód do wykonywania obowiązków wynikających z pełnienia funkcji w suwerennym i demokratycznym państwie. Osoby, które przyznały się w oświadczeniach do pracy, służby lub tajnej współpracy, a treść ich oświadczeń została opublikowana w "Monitorze Polskim", nie są z tego powodu narażone na żadną dyskryminację w dostępie do służby publicznej, ponieważ - niezależnie od moralnej oceny ich przeszłości - złożyły one prawdziwe oświadczenia lustracyjne. Specyficznemu "ściganiu" na podstawie ustawy lustracyjnej podlegają wyłącznie ci, którzy ubiegając się o urzędy zataili swoje powiązania z organami bezpieczeństwa państwa w latach 1944-1990.

 

4. Organy bezpieczeństwa państwa i definicja tajnej z nimi współpracy

We wniosku do Trybunału Konstytucyjnego, jaki w 2003 r. skierowała grupa 64 posłów na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, kwestionując - i to skutecznie - słuszność znowelizowania ustawy lustracyjnej poprzez wyłączenie spod jej działania osób, które współpracowały tajnie z wywiadem, kontrwywiadem oraz służbami ochrony granic, znalazło się znamienne stwierdzenie, że organy bezpieczeństwa państwa totalitarnego "stanowiły istotny element ustroju komunistycznego, a ich działalność była zwrócona przeciwko niepodległościowym aspiracjom Narodu Polskiego". Sejm Rzeczypospolitej Polskiej potępił natomiast w uchwale z 1994 r. zbrodniczą działalność cywilnych i wojskowych organów bezpieczeństwa oraz struktur prokuratury wojskowej i sądownictwa wojskowego z lat 1944-1956, ponieważ - jak stwierdził - "były one przeznaczone do zwalczania organizacji i osób działających na rzecz suwerenności i niepodległości Polski i są odpowiedzialne za cierpienie i śmierć wielu tysięcy obywateli polskich", zaś Trybunał Konstytucyjny w jednym ze swoich wyroków stwierdził, że "pomimo formalnych podziałów strukturalnych i zmieniających się nazw oraz uwarunkowań prawnych, wszystkie te organy stanowiły spójny aparat przymusu, stojący na straży państwa totalitarnego i państwu temu służący" i że aparat przymusu "służył nie tyle suwerennemu państwu polskiemu (bowiem takie nie istniało), ile narzuconemu totalitarnemu ustrojowi i Związkowi Radzieckiemu".

Za organa bezpieczeństwa państwa w latach 1944-1990 ustawa lustracyjna uznała m.in.: Resort Bezpieczeństwa Publicznego Polskiego PKWN, jego następców, tj. Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego oraz Komitet do Spraw Bezpieczeństwa Publicznego wraz z podległymi im jednostkami organizacyjnymi, działające od 1956 r. instytucje centralne Służby Bezpieczeństwa MSW wraz z podległymi tej Służbie jednostkami terenowymi, Zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza, Informację Wojskową oraz jej późniejszego następcę, tj. Wojskową Służbę Wewnętrzną, a nadto Zarząd II (wywiadowczy) Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

Za organy bezpieczeństwa państwa ustawa lustracyjna uznała również organy i instytucje, cywilne i wojskowe, państw obcych o zadaniach podobnych do zadań organów wymienionych w polskiej ustawie lustracyjnej.

O ile pojęcie pracy, a także służby w organach bezpieczeństwa państwa nie nastręcza w praktyce większych trudności interpretacyjnych, to nie można tego odnieść do pojęcia tajnej współpracy. Współpraca została zdefiniowana w ustawie lustracyjnej jako "świadoma i tajna współpraca z ogniwami operacyjnymi lub śledczymi organów bezpieczeństwa państwa w charakterze tajnego informatora lub pomocnika przy operacyjnym zdobywaniu informacji". Interpretacji tej definicji, nastręczającej zresztą sporo wątpliwości, dokonał Trybunał Konstytucyjny, który wskazał, że aby kontakty z organami bezpieczeństwa państwa mogły być uznane za "współpracę" w rozumieniu ustawy, to muszą spełniać łącznie pięć warunków. Tak zatem "współpraca" musiała polegać: na kontaktach z organami bezpieczeństwa państwa, na przekazywaniu informacji tym organom przez osobę współpracującą, która musiała sobie zdawać sprawę z tego, że nawiązała kontakt z przedstawicielami jednej ze służb specjalnych, współpraca musiała być tajna, a zatem osoba współpracująca musiała sobie zdawać sprawę, że fakt nawiązania współpracy i jej przebieg ma pozostać tajemnicą, w szczególności wobec tych osób i środowisk, których miały dotyczyć przekazywane informacje, jak również musiała się wiązać z operacyjnym zdobywaniem informacji przez wymienione w ustawie służby i nie mogła się ograniczać do samej deklaracji woli (zobowiązania do współpracy), lecz musiała materializować się w świadomie podejmowanych konkretnych działaniach w celu urzeczywistnienia podjętej współpracy. Sąd Najwyższy uzupełnił niejako interpretację tajnej współpracy w ten sposób, że postawił wymóg, aby przekazywane informacje były wartościowe operacyjnie, a zatem aby były pomocne i przydatne organom, do których były kierowane. Sąd ten wypowiedział również pogląd, że współpracą nie jest "uchylanie się od dostarczenia informacji, ani współdziałanie pozorne, choćby nawet przejawiało się w formalnym dopełnieniu czynności i procedur wymaganych przez oczekującego współpracy" (pogląd ten stał się od niedawna obowiązującym prawem poprzez jego wprowadzenie do jednej z ustaw nowelizujących ustawę lustracyjną, a to do ustawy z 13.09.2002 r.).

 

5. Lustracja w świetle liczb

Dla pełniejszego obrazu lustracji nieodzowne jest jej ukazanie od strony statystycznej, choćby nawet w najskromniejszym wymiarze. Jedynie bowiem liczby są w stanie zorientować, jak przebiega realizacja ustawy lustracyjnej w okresie jej faktycznego stosowania, tj. od ponad już 5 lat.

W okresie tym zweryfikowanych zostało przez Rzecznika Interesu Publicznego blisko 16 000 oświadczeń lustracyjnych. Do związków z organami bezpieczeństwa państwa przyznało się w oświadczeniach 278 osób, ale pewna część z nich, np. absolwenci szkół wyższych skierowani na roczne kursy oficerów rezerwy kontrwywiadu WSW - bezpodstawnie. Spośród tych 278 osób przyznało się: do pracy - 93, do służby - 99, do tajnej współpracy - 86. Wśród tych, którzy się przyznali, najwięcej było adwokatów, prokuratorów i sędziów.

Rzecznik skierował do Sądu 126 wniosków o wszczęcie postępowania lustracyjnego. Wnioskami tymi objął: 69 adwokatów, 20 parlamentarzystów, 12 sędziów, 9 ministrów, wiceministrów i wyższych urzędników państwowych, 7 prokuratorów, 6 przedstawicieli masmediów i 3 wojewodów.

Sąd Apelacyjny wydał do dnia 30 kwietnia 2004 r. orzeczenia lustracyjne co do 103 osób, w tym 86 orzeczeń prawomocnych i 17 nieprawomocnych. Co do 37 osób postępowania lustracyjne nie zostały jeszcze zakończone.

Kierunek rozstrzygnięć w orzeczeniach prawomocnych przedstawia się następująco: 52 osoby zostały uznane za takie, które złożyły niezgodne z prawdą oświadczenia (najwięcej jest wśród nich adwokatów - 36, a dalej: 8 parlamentarzystów, 2 prokuratorów, 2 sędziów, 2 przedstawicieli mediów, 1 wiceminister i 1 wyższy urzędnik państwowy), co do 20 osób Sąd uznał, że złożyły one zgodne z prawdą oświadczenia, a w odniesieniu do pozostałych 14 osób umorzył postępowanie lustracyjne z różnych podstaw prawnych, przede wszystkim z powodu śmierci.

Kierunek rozstrzygnięć w 17 orzeczeniach nieprawomocnych przedstawia się następująco: 15 osób Sąd uznał, że złożyły one niezgodne z prawdą oświadczenia, a dwie, że złożyły oświadczenia zgodne z prawdą. Jak dotąd w 11 sprawach złożono odwołania, natomiast nie nastąpiło to jeszcze w pozostałych 6-ciu.

Wskaźnik zaskarżania orzeczeń do instancji odwoławczej wyniósł na dzień 30.04.2004 r. - 79,8%. Skuteczność wniesionych odwołań wyraża się natomiast wskaźnikiem 28,4%.

48 prawomocnych orzeczeń zostało zaskarżonych kasacją do Sądu Najwyższego, co oznacza, że wskaźnik zaskarżonych kasacją orzeczeń wynosi aktualnie 55,8%. Sąd, jak dotąd, uwzględnił 11 kasacji, oddalił - 25, co do jednej osoby z powodu jej śmierci umorzył postępowanie kasacyjne i także co do jednej odmówił przyjęcia kasacji ze względów formalnych, natomiast co do dalszych 10 osób nie rozstrzygnął jeszcze skarg kasacyjnych.

 

6. Zakończenie

Ustawa lustracyjna była wielokrotnie nowelizowana. Niektóre z ustaw nowelizujących były uznawane za bardzo kontrowersyjne i jako takie - z różnym skutkiem - zaskarżane przez posłów do Trybunału Konstytucyjnego. Utrzymały się natomiast cele podstawowe i podstawowe założenie ustawy lustracyjnej, że nagannie oceniany jest nie fakt pracy lub służby w organach bezpieczeństwa totalitarnego państwa lub tajnej z nimi współpracy, lecz nagannej ocenie i swoistemu "ściganiu" podlega kłamstwo polegające na zatajeniu pracy, służby lub tajnej współpracy.

Wystąpienie moje chciałbym zakończyć stwierdzeniem, że ustawa lustracyjna, jakkolwiek nie jest tworem pod względem prawnym doskonałym, a jej realizacja napotyka na olbrzymie wprost trudności i ma wielu przeciwników, to jednak dobrze służy sprawie odsunięcia od decyzyjnych stanowisk publicznych ludzi niewiarygodnych i tym samym nie mających moralnego prawa do decydowania o losach Państwa i Narodu Polskiego, a że wyniki nie są na miarę oczekiwań, to już inna sprawa.